Autor: Ilona
Andrews
Tytuł: Magia niszczy
Wydawnictwo: Fabryka
Słów
Rok
wydania: 2019
Ilość
stron: 500
Ocena: 10/10
PATRONAT
KSIĄŻKOWIRU
Opis:
Jako
towarzyszka Władcy Bestii była najemniczka Kate Daniels ma na barkach więcej,
niż jest w stanie unieść. Nie dosyć, że próbuje utrzymać swoją agencję
detektywistyczną, to musi również zająć się sprawami Gromady. Czas przygotować
ludzi na atak Rolanda - okrutnego, starożytnego czarownika z boskimi mocami.
Jego
cień wisi nad Kate, gdy zostaje wezwana na spotkanie przywódców nadnaturalnych
frakcji w Atlancie. Jeden z Panów Umarłych został zamordowany przez
zmiennokształtnego, a Kate dostaje niecałe dwadzieścia cztery godziny, żeby
wytropić zabójcę. Jeśli zawiedzie, rozpęta się wojna, która zniszczy wszystko,
co jest jej drogie…
Recenzja:
Ulubiona książka? Zbyt wiele ich, by wymieniać. Nie potrafię chyba
wybrać jednej ze wszystkich przeze mnie przeczytanych. Ale gdybym miała odpowiedzieć
na pytanie: ulubiona seria fantasy? Bez wahania wskazałabym tę o Kate Daniels
autorstwa Ilony i Andrew. Pisałam o poprzednich tomach tego cyklu już kilka
razy, jestem też naprawdę dumna z tego, że mogę patronować tym książkom, bo po
prostu wielbię z całego serca wszystko, co stworzyło małżeństwo kryjące się pod
pseudonimem Ilona Andrews. Dlatego dziś chciałabym wam nieco powiedzieć o
siódmej już z kolei części o Kate. Jesteście gotowi na moje kolejne pełne
zachwytu nad tą serią ochy i achy?
Zacznę od tego, że będą one jak najbardziej
uzasadnione. Przecież Magia niszczy to
istny majstersztyk, do którego nie sposób się w żaden sposób przyczepić. Jeśli jakieś
serie mają wiele tomów, bardzo łatwo o to, by ich poziom z jednego na drugi
szybko spadał. Ale w przypadku cyklu o Kate tak się nie dzieje, mam wrażenie,
że poziom tylko wzrasta, bo z każdą kolejną książką jest jeszcze ciekawiej,
zabawniej i bardziej wciągająco.
Tym razem Kate mierzy się ponownie z zagrożeniem ze
strony Rolanda. Jego generał, Hugh d’Ambray, odnalazł ją w Atlancie i nie
zamierza poprzestać, póki nie osiągnie swojego celu. Kate musi walczyć, choć
ciągle słyszy w głowie tylko dzwoniący alarm, który nakazywałby jej ucieczkę.
Ale jako Małżonka nie może zawieść Gromady. Nie może zawieść Currana i swoich
bliskich. Musi stawić czoła zagrożeniu, nawet jeśli jest ono tak ogromne. Czy
jej się to uda?
Tego musicie dowiedzieć się sami. Ja natomiast
napiszę wam, że Magia niszczy dosłownie
niszczy. Akcja, która pędzi, nie daje
wytchnienia, a kolejne zdarzenia zaskakują i nie dają czytelnikowi wyjść ze
zdumienia, gdy pojawia się kolejny zwrot. Są też fragmenty, które chwytają za
gardło, a nawet przywołują do oczu łzy. Jeśli myślicie, że przy siódmym tomie
małżeństwo Gordonów zasypie nas nudnymi opisami albo samymi utartymi
schematami, to jesteście w ogromnym błędzie!
To, co bardzo mi się podobało w tym tomie, to
rozwinięcie wielu pobocznych postaci, które dopiero co poznaliśmy, albo już
znamy, ale niedokładnie. Pojawia się Robert, Ghastek, mamy genialną Desandrę,
po raz kolejny możemy też przeczytać więcej o Ascaniu. Będzie też rozwinięcie i
zakończenie wątków innych osób, jak krzyżowiec Nick czy Jennifer. I mimo tego,
że jest ich tak wielu, nie ma obaw, że zgubimy się podczas lektury, bo cała
powieść jest napisana bardzo sprawnie, lekko, a opisy są zawsze wyczerpujące,
ale nie nudne. Gdyby jednak zdarzyło się, że ktoś nie do końca zrozumie, co i
jak, albo zapomni jakiegoś wątku, na końcu książki umieszczono też słowniczek.
Na początku recenzji napisałam, że trudno mi wybrać
ulubiony tytuł. Ale Magia niszczy jest
zdecydowanie jednym z faworytów, dlatego że zawiera w sobie wszystko to, co
uwielbiam. Ma silną, sarkastyczną bohaterkę, która przy tym nie jest
wyidealizowana. Genialnego, twardego i przebiegłego bohatera. Akcję, od której
nie da się oderwać. Magię i technologię, które nieustannie ścierają się w
walce. Humor, wspaniale zarysowanych pobocznych bohaterów, świetnie
przedstawioną wizję świata po Przesunięciu i wiele, wiele innych cech, za które
ubóstwiam tę część, ale i wszystkie poprzednie. (No i jeszcze za Hugh. Co
poradzić, mam ogromną słabość do villainów, a po poprzednim tomie po prostu nie
mogę go nie uwielbiać do tego stopnia, że gdy walczy z głównymi bohaterami,
jestem rozdarta, komu ostatecznie kibicować).
Wiem, że gdy seria ma tyle tomów, trudno jest ją
zacząć. Ale jeśli jakimś cudem naprawdę nie znacie Kate i Jego Sierściastości,
pokonajcie swój wewnętrzny opór. Naprawdę, naprawdę warto. Książki Ilony
Andrews przeniosą was w świat, który pochłonie was w całości i nie pozwoli, by
go zapomnieć. Ja, chociaż czytałam całą serię z Kate w oryginale wiele razy
(niektóre fragmenty dosłownie znam na pamięć), nigdy nie nudzę się przy
wracaniu do niej, przy zaglądaniu do przekładu i robię to co jakiś czas, bo te książki są zbyt dobre, by dać
im po prostu leżeć na półce po jednokrotnym przeczytaniu. Bardzo się też
cieszę, że Fabryka Słów wznowiła serię, bo nie wiem, co bym zrobiła, gdybym nie
miała jej na półce.
Na sam koniec napiszę tylko, że polecam wam Magia niszczy. To jedna z najlepszych
książek tego gatunku, jakie miałam okazję poznać i wiele was ominie, wiele
stracicie, jeśli nie dacie jej i poprzednim tomom szansy.
Książki fantasy są super bo można w nich naprawdę nieźle zaszaleć z fabułą i nikt nas za to nie zruga.
OdpowiedzUsuńJednak od pewnego czasu nie mam na nie ochoty. Chociaż czasami dopada mnie wielka chęć na odskocznię od rzeczywistości. Wtedy taka książka to ideał :)
Na razie mierze się z rzeczywistością ale kto wie może wkrótce poczuje chęć na coś innego.
Ja jakimś cudem nie miałam jeszcze do czynienia z tą serią😂 Ale wydaje się ciekawa i oryginalna, a bohaterka silna i intrygująca. Ciężko będzie nadrobić tyle tomów, ale może będzie warto.
OdpowiedzUsuńNie znam tej serii a zapowiada się ciekawie, zmiennokształtni i starożytny czarownik już mnie zachęcają. Główna bohaterka prowadząca agencję detektywistyczną wydaje się być ciekawą oryginalną postacią. Opis i recenzja mnie zachęcają, chętnie kiedyś po nią sięgnę.
OdpowiedzUsuńIlona Andrews wzbudza w czytelnikach zachwyt kolejna część serii to lepsza książka autorzy nie zwalniają tempa, czyta się z zapartym tchem ich pozycje. "Magia niszczy" chyba daje odpowiedzi na pytania z poprzednich części i stwarza nowe to chyba w seriach najlepsze (najokrutniejsze), że trzeba czekać na kolejny tom żeby poznać odpowiedzi. Pisarze stworzyli ciekawy świat, bohaterów, na pewno nie dają nam się nudzić do tego humor, potyczki słowne i kłopoty na jakie Kate spotka na swojej drodze. Trzeba będzie się kiedyś za nią zabrać.
OdpowiedzUsuńWpisuję na listę, bo zupełnie nie znam serii, a recenzja mnie zachęca.
OdpowiedzUsuńNie czytAŁam tej serii. Nie czytAŁam juz dawno fantasy. Zazwyczaj sięgam po inne gatunki. Ale recenzję o tej serii spotkałam nie raz i zaczynam się zastanawiać nad zapoznaniem się z nią
OdpowiedzUsuńAż trudno uwierzyć, że coś co osiągnęło już szczyty Mont Everestu, będzie mieć w dalszym ciągu tendencję wzrostową, będzie się wspinać ciągle.
OdpowiedzUsuńTakie odnoszę wrażenie co, do tej serii. Wszelkie granice zostały już przekroczone, a seria ciągle pnie się ku ... no, chyba już samym gwiazdom ( oby nie trafiła na czarną dziurę ;-) - żartem pisząc. ). Autorzy nie ułatwiają zadania recenzentom, bo ileż będę wypisywać takie pochwały, nie mając się czego przyczepić ( biednie ich widzę- Wasze recenzję będą nudne). A szczerze pisząc, to wolę nudne recenzję niż nudne książki.
"Ja natomiast napiszę wam, że Magia niszczy dosłownie niszczy. Akcja, która pędzi, nie daje wytchnienia, a kolejne zdarzenia zaskakują i nie dają czytelnikowi wyjść ze zdumienia, gdy pojawia się kolejny zwrot. Są też fragmenty, które chwytają za gardło, a nawet przywołują do oczu łzy. Jeśli myślicie, że przy siódmym tomie małżeństwo Gordonów zasypie nas nudnymi opisami albo samymi utartymi schematami, to jesteście w ogromnym błędzie!" w tych słowach ukryto największy hymn pochwalny ku czci tej serii i jej siódmego ( "7") tomu.
Fantastyka, fantastyka! Tę okładkę widziałam chyba na wszystkich możliwych stronach (tak, nie wiedziałam również, że to wznowienie). Może niektórych zdziwię, ale ja wciąż nie poznałam twórczości Ilony Andrews (nie wiedziałam nawet, że pod tą ksywką kryją się dwie osoby, coś jak Diaczenko xD). Oczywiście, dużo o nich słyszałam (wiele "bardzo dobrego") i już dawno powzięłam zamiar przeczytania choć jednego tomu spod pióra tych osób (ile te serie zresztą posiadają fanpage'ów? Czasem myślę, że za dużo :P), ale to wciąż przede mną. Tymaczasem pojawiają się kolejne książki Ilony Andrews, a ja wciąż nie jestem w temacie. A szkoda! Poczytam sobie chociaż recenzje.
OdpowiedzUsuńOpis fabuły przypomina mi książki Anny Kańtoch, m.in. w "13 aniele" również była dziewczyna prowadząca agencję detektywistyczną, to dlatego... Z podobnymi kryminalnymi wątkami w fantastyce już się więc spotkałam. Co mnie zaskoczyło, to dokładne wypisanie plusów pod tytułem "dlaczego warto", gdzie znalazłam dokładne odpowiedzi na moje pytania. Gdy tylko moje egzaminy się skończą, siegnę po jedną z tych książek (nie zamierzam zaczynać od siódmego tomu, szczególnie że tyle tam bohaterów xD). Coś czuję, że w mojej miejskiej bibliotece będą pozycje tego podwójnego autora (tak... własny fundusz książkowy nadwyrężyłam ostatnio dość znacznie), więc nic nie stoi na przeszkodzie tym poznaniom ^^
Seria kompletnie mi nieznana, ale czy po takiej fance fantastyki jak ja można było się spodziewać czegoś innego? Chyba nie :D Cóż tu dużo pisać, ciężko jest mnie namówić do fantastyki, nawet jeśli jest dobra ( cholera, a po ocenie widzę, że jest). Okładka niestety taka sobie, chyba zbyt bajkowa jak dla mnie. Recenzję przeczytałam bardzo chętnie, ale to jednak pozycja nie dla mnie :)
OdpowiedzUsuńNie mam w panach tej książki jak na razie :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Pola.
www.czytamytu.blogspot.com