Autor: Magdalena
Kalisz
Tytuł: Nic
zobowiązującego
Wydawnictwo: Novae Res
Rok
wydania: 2017
Ilość
stron: 368
Ocena: 6/10
Opis:
Nic zobowiązującego?
Pozory z reguły mylą.
Milena ma babcię,
brata i rudego kota. Ma też etat w przedszkolu jako nauczycielka oraz stare
mieszkanie z niemodnymi meblami i przerdzewiałą wanną na czterech nóżkach. Żyje
w małym miasteczku, gdzie codzienność toczy się wolno i sennie.
Sama Milena też wydaje się być nudna, ze swoimi skłonnościami do melancholii, bladą cerą i cynizmem w szarych oczach. Jest cicha, przygnębiona, poniekąd trochę dziwna. Nie ulega emocjom ani wzruszeniom. Nie zwraca uwagi na przyziemne rzeczy. Nie jest ani zbyt kobieca, ani zbyt kochliwa. Przynajmniej do czasu, kiedy nie robi najbardziej szalonej rzeczy w swoim życiu i nie ląduje w łóżku z facetem, którego prawie nie zna.
Sama Milena też wydaje się być nudna, ze swoimi skłonnościami do melancholii, bladą cerą i cynizmem w szarych oczach. Jest cicha, przygnębiona, poniekąd trochę dziwna. Nie ulega emocjom ani wzruszeniom. Nie zwraca uwagi na przyziemne rzeczy. Nie jest ani zbyt kobieca, ani zbyt kochliwa. Przynajmniej do czasu, kiedy nie robi najbardziej szalonej rzeczy w swoim życiu i nie ląduje w łóżku z facetem, którego prawie nie zna.
Recenzja:
Powiem szczerze, że po wzięciu tej książki do ręki, nie pamiętałam
dlaczego chciałam ją przeczytać. Gdy zerknęłam po raz kolejny na jej opis,
uznałam że jest wręcz zniechęcający, a przynajmniej taka jest jego ostatnia
część. Zabrałam się jednak za lekturę i już od pierwszych stron wiedziałam, że moja
decyzja o przeczytaniu tej konkretnej powieści nie była zła, wręcz przeciwnie –
cieszę się, iż trafiłam na „Nic zobowiązującego”. Tym bardziej żałuję, że opis,
a nawet okładka, nie są bardziej adekwatne do tej ciekawej historii.
Główna bohaterka, Milena, ma dwadzieścia sześć lat. Pracuje w
przedszkolu i ma rudego kota, a także swój bagaż doświadczeń. Wydarzenia z
przeszłości sprawiły, że kobieta jest lekko cyniczna, cicha i można powiedzieć,
że prowadzi monotonne życie. Aż zdarza się coś, co przerywa tę rutynę i w końcu
w jej życiu zaczynają pojawiać się nowe elementy, nowi ludzie i nowe zdarzenia,
które zmieniają jej codzienność. I tylko Milena może ocenić czy jest to zmiana
na dobre i czy pozwoli, by tak zostało.
Muszę przyznać, że Milena była jedną z tych lekko irytujących
postaci. Owszem, jej przemyślenia – czasami zbyt rozbudowane jak na mój gust –
przeplatały nitki rozsądku, gdy bohaterka uświadamiała sobie, że to, co robi,
jest głupie i niepotrzebne. Ostatecznie jednak oczywiście nie przestawała, co było denerwujące. Tak samo było w tych momentach, gdy czuła się samotna,
narzekała na swój los, a jednocześnie obrażała się na swoją rodzinę i
wyładowywała na nich niepotrzebnie gniew, zamiast szukać u nich pocieszenia.
Takich momentów było kilka, ostatecznie jednak nie zraziły mnie do niej całkowicie,
bo na szczęście w czasie innych zdarzeń Milena zachowywała się normalnie,
racjonalnie, jak na dwudziestosześciolatkę przystało. I zdecydowanie zasługuje
na ogromny plus za swoje ostatnie decyzje, którymi zatarła delikatnie to złe
pierwsze wrażenie.
Kolejnym, co nie spodobało mi się w książce, było małe
prawdopodobieństwo niektórych zdarzeń. Wiem, że w książkach bardzo często
nagina się historię, żeby pasowała do ogólnej koncepcji i w większości
przypadków to mi nie przeszkadza, ale w powieści było kilka momentów, gdy
przyszło mi na myśl, że taki przypadek, jaki miał właśnie miejsce, jest jednak
zbyt dziwny, by zdarzył się naprawdę. Ostatecznie jednak nie wpłynęło to na
odbiór dzieła tak znacząco, w końcu jakoś akcję trzeba było związać, więc można
spokojnie przymknąć na to oko.
Jeśli chodzi o plusy to przede wszystkim książkę czyta się szybko,
oprócz tych kilku momentów, gdy rozmyślania Mileny są zbyt rozwlekłe. Poza tym
zdarzenia, które tam mają miejsce, przyciągają uwagę, kolejne strony czyta się
dość szybko, by dowiedzieć się, co zdarzy się za chwilę. Ja pochłonęłam książkę
w jedno popołudnie, bo świat Mileny bardzo mnie zainteresował i chciałam od
razu wiedzieć, jak jej historia się zakończy. Nie była to jedna z tych powieści
obyczajowych, która powiela schematy, a dodaje tylko kilka innych elementów.
Pojawiło się w niej coś innego. Temat który poruszyła autorka jest zwyczajny,
ale bynajmniej nie nudny. Pokazuje codzienne troski, ale i radości i robi to w
zwykły, a jednocześnie ciekawy sposób.
„Nic zobowiązującego” to dobra książka obyczajowa. Zawiera ciekawy
wątek, który nie jest powieleniem wielu tego typu, powiedziałabym że wręcz
pokazuje coś nowego, innego. Poza tym nie kończy się w typowy sposób, jak można
by się było spodziewać. Także polecam tę książkę tym, którzy jeszcze nie mieli przyjemności
się z nią zapoznać. Moim zdaniem można spokojnie usiąść w wolne popołudnie i
zrelaksować się przy tej powieści.
~Aga
Książkę dostałam od wydawnictwa Novae Res
Powieści obyczajowe mają to do siebie, że zdarzenia w niej przedstawione, bohaterowie i ogólnie cała fabuła może dziać się tuż za oknem, są prawdopodobne. Ale od książki wymagam nieco większych wrażeń niż zwyczajność i przewidywalność, dlatego raczej nie przypadłaby mi do gustu historia Mileny.
OdpowiedzUsuńA ja wierzę, że pojawią się tak bardzo potrzebne wątki - radości, spokoju, ukojenia. Skoro nie ma tu mocnych wrażeń, to "Zwyczajne życie" odpowiada mi na ten czas.
OdpowiedzUsuńRzadko sięgam po książki obyczajowe, bo często po prostu mnie nudzą. Ta książka, przynajmniej z opisu i recenzji, wydaje się ciekawa. Jak będę miała jakieś wolne popołudnie to chętnie sięgnę po tą książkę.
OdpowiedzUsuńLubimy obyczajowe powieści, bo odbijają naszą rzeczywistość, a nawet jeśli trochę jest tej fantazji, to nic w tym złego. Z opisu Milena wydaje się bardzo hm... Despicable woman, że tak powiem. Ale mam nadzieję, że jej charakter pozytywnie mnie zaskoczy. Końcówka opisu z okładki brzmi jak zaczątek romansidła, ale to zaciekawia mnie jeszcze bardziej, skoro Milena się zmienia. Chętnie utonę w świecie tej książki :)
OdpowiedzUsuńMam ochotę przeczytać - takie historie dziewczyny z sąsiedztwa bardzo dobrze się czyta, gdy nie szuka się mocnych wrażeń. W sumie można nawet przecież być taką dziewczyną z książki:)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że książka jest trochę nieprawdziwa, jednak jeśli szybko się ją czyta... to dobry znak. Kiedyś może zajrzę.
OdpowiedzUsuńCiekawie brzmi :) warto zaryzykować :)
OdpowiedzUsuńZwykła a jednak w pewnym stopniu nie-zwykła Milena, to osoba, z którą mam ochotę spędzić wieczór. Mimo zniechęcającej okładki, to recenzja i sama historia brzmi jak romantyczna historia z niespodzianką. A może to wcale nie romans z naszego podwórka, tylko coś głębszego jak sugeruje Aga? Mam ochotę się przekonać.
OdpowiedzUsuńNawet zaciekawiła mnie ta książka i napewno sięgnę po nią zeby ją przeczytac. A okładka też mi się spodobała. :) Natalia Wójcik
OdpowiedzUsuńNie widziałam tej książki wcześniej, ale z tego co piszesz - brzmi ciekawie. I bardzo mi się podoba okładka!
OdpowiedzUsuńSam opis odstrasza... Jedyne, co przyciągnęłoby moją uwagę to rudy kot;) Uwielbiam kociaki, a szczególnie rude:D
OdpowiedzUsuńChyba głównie ze względu na kota sięgnęłabym po książkę. Ciężko mi powiedzieć, czy byłabym zadowolona czy nie. Z jednej strony lubię książki obyczajowe, a z drugiej denerwują mnie momenty z rozwlekłymi rozmyśleniami. Summa summarum zapewne sięgnę po tę książkę, ale nie wiem czy będę zadowolona czy nie. Zaryzykuję;)
Myślę, że mogłabym zapoznać się z powyższą książką i być zadowolona po skończeniu lektury, gdyż od czasu do czasu sięgam po powieści obyczajowe i ta idealnie się dla mnie nadaję ze względu na to, iż nie powiela znanych już w tym gatunku schematów.
OdpowiedzUsuńWydaje mi się, że to książka dla mnie - przynajmniej z opisu tak to wygląda :) Cóż, nie każdy wiedzie mega ciekawe życie, czasem jest ono właśnie takie, jak głównej bohaterki... Każdy na swój własny sposób szuka czegoś co nada życiu więcej polotu albo choćby ubarwi je na chwilę. Milena spróbowała czegoś nowego i choć może dziwić jej próba zmiany codzienności, to mnie ciekawi czy coś jej to dało, czy coś zmieniło w jej życiu. Trzeba przeczytać i spróbować, nie ma innej rady :)
OdpowiedzUsuńZ dwóch stereotypów wukuto niezłą historię. W końcu nawet najbardziej przewidywalna osoba na świecie pragnie choć raz w życiu wyjść poza ramy i dać się ponieść chwili. Zarys tej historii jest zachęcający, aczkolwiek obawiam się rzeczonych 'niezwyklych' fragmentów.
OdpowiedzUsuńOpis mnie nie zachęcił, ale okładka od razu przyciągnęła moją uwagę, co prawda nie pasuję mi do historii, jednak kociak ładny :D Jak tylko gdzieś spotkam to na pewno kupię :D)
OdpowiedzUsuń