Wydawnictwo:
WAM
Rok
wydania: 2017
Liczba
stron: 688
Ocena:
8/10
Opis:
Miłość
silniejsza niż zatruty umysł geniusza.
Wyjątkowa,
piękna i przepełniona głębokim uczuciem jak utwory genialnego kompozytora
Siergieja Prokofiewa. Taka była Lina - jego muza, kochanka i żona. Ich wspólna
historia rozgrywa się na tle wielkich wydarzeń XX wieku, na tle drapaczy chmur
Nowego Jorku oraz w kręgu artystów paryskiej awangardy. Na co dzień spotykali
się z Coco Chanel, Hemingwayem, Picassem, Matisse’em, Ravelem, Diagilewem...
Szczęśliwe
lata kończą się, kiedy Prokofiew podejmuje decyzję o powrocie do Związku
Radzieckiego. W sowieckiej Rosji czasu stalinowskiego terroru Lina zostaje
oskarżona o szpiegostwo, jest torturowana w złowrogiej Łubiance, a w końcu
skazana na morderczą pracę w łagrze. Tylko wewnętrzna siła, pasja życia i
niezniszczalna miłość, którą darzy męża, pozwalają jej przetrwać.
Recenzja:
Siergiej Prokofiew to jeden z najważniejszych rosyjskich kompozytorów.
Jego nazwisko stawia się obok Piotra Czajkowskiego czy Dmitrija Szostakowicza i
nazywa się go geniuszem. Rosyjska
namiętność nie jest jednak historią kompozytora, lecz jego pierwszej żony –
Hiszpanki Liny Codiny. Lina była piosenkarką i niesamowitą kobietą. Zmarła w
wieku 91 lat, a Reyes Monforte w swojej książce udowodniła, że tym, co przeżyła
Lina, można by spokojnie obdzielić klika osób i powiedzieć o nich, że wiedli
barwne życie.
Lina urodziła się w Madrycie, ale nie spędziła tam wiele czasu. Jej
rodzice byli artystami (ojciec Hiszpan i matka Rosjanka), więc w dzieciństwie opiekowali się nią dziadkowie
(mieszkała wtedy w Rosji). Później razem z rodzicami przeprowadziła się do Nowego
Jorku, gdzie poznała Prokofiewa. W jego muzyce zakochała się natychmiast,
niewiele czasu było jej trzeba, by uczuciem obdarzyć też jej twórcę.
Lina była kobietą z klasą. Znała pięć języków, umiała się wypowiedzieć na
prawie każdy temat i gdziekolwiek się nie znalazła, natychmiast przyciągała uwagę.
Na co dzień spotykała się z Coco Chanel, Charlesem Chaplinem, Hemingwayem,
Picassem, Matisse’em, Ravelem czy Diagilewem. Jej związek z Prokofiewem trwał
jednak stosunkowo długo, nim ten wreszcie zaproponował jej małżeństwo. Mieli
razem dwójkę dzieci i wydawało się, że nic ich nie rozdzieli. Ale żyli w niespokojnych
czasach i choć wielka wojna ich nie dotknęła, druga wojna światowa odcisnęła
się piętnem na ich życiu.
Monforte w taki sposób przedstawiła Prokofiewa, że niespecjalnie go
polubiłam. Wykreowała go na trudnego geniusza, dla którego Lina poświęciła
własną karierę i któremu podporządkowała swoje życie. Faktem jednak pozostaje, że kiedy
już małżeństwo Prokofiewów popełniło życiowy błąd i wróciło do Rosji, Siergiej po
20 latach małżeństwa porzucił Linę na rzecz dużo od siebie młodszej kobiety. I
nieważne jakim geniuszem był – za to, że nawet nie rozwiódł się z Liną, zanim
wziął ślub z Mirą Mendelson, należy mu się zupełny brak szacunku. W 1948 roku
Lina została aresztowana, trafiła na Łubiankę i skazano ją na 20 lat ciężkich
robót. Dzięki niezłomnemu charakterowi wytrzymała osiem lat, które była
zmuszona odsiedzieć, a potem żyła jeszcze długo, podczas gdy Prokofiew zmarł tego samego dnia, co Stalin
(wiąże się z tym ciekawa anegdotka: ponoć dzień po śmierci Stalina i Prokofiewa
dyrektor Wielkiej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, Grzegorza Fitelberga,
po przyjściu na próbę orkiestry powiedział do muzyków: Panowie, proszę wstać. Dziś w nocy umarł wielki radziecki kompozytor
Siergiej Prokofiew. Proszę uczcić go minutą ciszy. Po minucie miał z kolei
powiedzieć do koncertmistrza: Panie
Wochniak, podobno Stalin też umarł).
Autorka podzieliła swoją książkę na części odpowiadające miejscom
zamieszkania Liny. Zdecydowanie najbardziej poruszająca jest ta, która opisuje
nasilający się terror w Rosji oraz pobyt Liny w Gułagu. Początkowe części toczą
się niespiesznie i moim zdaniem mogłyby być trochę krótsze – w sumie cała
książka by mogła. 700 stron to jednak trochę za dużo i mam wrażenie, że gdyby Monforte
trochę inaczej podeszła do tematu, powieść mogłaby być bardziej porywająca.
Lina była piękną, czarnowłosą – co często podkreśla autorka – kobietą.
Zachowała włosy nawet w trakcie przesłuchać na Łubiance i pobytu w Gułagu. Skąd
więc na okładce blondynka? Podejrzewam, że chodzi o słowiańskie skojarzenia,
które budzi. Pasuje do tytułu, ale ani tytuł, ani okładka nie pasują za bardzo
do treści, więc nie dajcie się im zwieść. To nie jest żaden romans. To oparta
na faktach historia kobiety, która była żoną genialnego kompozytora, znała
osobiście wielkich pisarzy, poetów, aktorów, piosenkarzy i projektantów,
przeżyła osiem lat w Gułagu, a przy tym wszystkim miała niesamowity charakter,
którego mógłby pozazdrościć niejeden mężczyzna.
Jeśli chętnie czytacie o nieprzeciętnych kobietach i lubicie historie
oparte na faktach, z historią w tle, koniecznie sięgnijcie po Rosyjską namiętność. Ma wiele stron, ale
warto przebrnąć przez wszystkie, by poznać fascynującą historię życia Liny Prokofiew.

Super propozycja :)
OdpowiedzUsuńJezeli chodzi o ksiażki oparte na faktach to zawsze stanowią one dla mnie nie lada wyzwanie, więc do lektury tej ksiazki potrzebowałabym kilkumiesięcznego przygotowania. Takie ksiazki zazwyczaj mnie po prostu przytłaczają.
OdpowiedzUsuńwitam Państwa
OdpowiedzUsuńMoja żona przeczytała tę książkę. Siłą rzeczy dostałą się ona też w moje ręce. Przejrzałem ją bez większego zainteresowania jako ,że dawno juz byłem zainteresowany historią psudopaństwa o nazwie związek sovjecki. Czytałem "archipelag gułag" Sołżenicyna.Ponadto przeczytałem też "Akwarium" Suworowa . Muszę stwierdzić jedno: Współczuję tej cudownej kobiecie ,że zakochała się w sovieckim bandycie ,jakim był niewątpliwie ten kompozytor-prokofiew.opis tego ,co wyrabiali sovieccy zbrodniarze ludobójcy i do czego doprowadzono historię o ich "gierojstwie" ( ciągłe zamazywanie historii ,dręczenie -nawet!- wnuków ludzi skazanych -skazywano nawet dzieci !!!! )najmłodszym skazanym "więźniem politychnym byłó 6- letnie dziecko!!! Skala zbrodni tego bestialskiego narodu jest tak wielka ,że nawet japończycy i hitlerowcy razem wzięci ,nie dorównali tym łotrom spod ciemnej gwiazdy. Tak, tak, wspaniały narodek japoński też maa swoje "zasługi" w niewyobrażalnym bestialstwie II war world.Trzeba było użycia niej jednej ,a dwóch bomb atomowych ,ażeby uspokoić "bohaterskich samurajów"- twórców państwa Mandżukuo . Państwo to stworzono po to ,żeby prowadzić badania na ludziach ,podobne do tych jakie prowadzono w hitlerowskich obozach koncentracyjnych. Po uderzeniu pierwszej bomby atomowej ,amerykanie zażądali od japończyków kapitulacji. Żądanie zostało odrzucone!!!Dopiero druga bomba uspokoiła zapędy tych żółtych "nadludzi"!!! Zadziwia mnie tylko jedna rzecz w tej książce : eżeli Lina była kobietą wykształconą ,to powinna była uciekać z tego gigantycznego obozu koncentracyjnego ,jakim jest ten sojuz. Bo po iluś tam latach pobytu ,świetnie wiedziała ,gdzie żyje i mieszka.Moim zdaniem opis dręczenia i samego obozu jest przedstawiony zbyt delikatnie. Zgadzam się z opinią ,że ksiązka jest zbyt rozwlekle napisana . Pozycja ta jest oczywiście bardzo potrzebna ,żeby przedstawić w świecie prawdziwy charakter "ludu radzieckiego"/
myślę, że Lina po prostu kochała tego sowieckiego bandytę ;)
Usuń